Wielki debiut na moim blogu! Marka, której jeszcze Wam nie przedstawiałam. Produkty luksusowe dla kobiet wymagających. Pielęgnacja nie na każdą kieszeń, ale warta szczególnej uwagi. Tak, tak dziś będzie o marce Eisenberg i pierwszym preparacie, który przetestowałam. A zaznaczam, testowałam go przez ostatnie dwa miesiące i dziś chcę zrobić dla Was małe podsumowanie. Jesteście ciekawi, czy tytułowy krem – żel pod oczy o globalnym działaniu przeciwstarzeniowym, przeciw zmarszczkom, sińcom i obrzękom dał radę? Poznajcie Soin Sublimateur Eye Contour!!!
EISENBERG EXCELLENCE SOIN SUBLIMATEUR EYE CONTOUR
Jak już widzicie po nazwie tego preparatu mamy tutaj krem-żel pielęgnujący cały kontur oczu zapewniając uczucie świeżości i komfortu, widoczne ujędrnienie oraz skorygowanie niedoskonałości, zmniejszeniu sińców i obrzęków. Marka znana jest z zastosowania bardzo ciekawej formuły Trio-Moleculaire dodatkowo połączonej z peptydami przeciwstarzeniowymi, wyciągiem z drożdży, a także kofeiną i tetrapeptydami.
Co to są tetrapeptydy?
Są to substancje aktywne, które zapewniają pełną kurację obrzęków, zapobiegawczo lub zmniejszając tworzenie się opuchlizny spowodowanej gromadzeniem się płynów, a przy tym ujędrniając i wygładzając kontur oczu.
Inne peptydy zastosowane w składzie sprzyjają spójności między naskórkiem a skórą właściwą, poprawią jędrność i elastyczność skóry, stymulują odnowę komórkową oraz syntezę kolagenu. Przy tym wygładzają skórę i redukują zmarszczki.
A co robi kofeina?
Posiada ona aktywność lipolityczną na komórkach tłuszczowych i przyspiesza transport glukozy, a przy tym usuwa toksyny z tkanek, zmniejsza miejscową kumulację tłuszczu i obrzęki.
No dobrze, znacie już aktywne substancje w tym preparacie, a co jeszcze tutaj znajdziemy? Jest bazowa woda, gliceryna, skwalan, panthenol, emolienty, mika, wyciąg z buku zwyczajnego, wspomniany wyciąg z drożdży, dwutlenek tytanu, probiotyki, proteiny pszenicy, laktoza itd. Nie ma związków zapachowych, nie ma parabenów.
Formuła tego kosmetyku rzeczywiście jest kremowo – żelowa, lekka, nie zawiera barwników. Zamknięta w pięknym, a nawet dodam luksusowym opakowaniu o pojemności 30 ml. Jak widzicie jest tutaj więcej preparatu niż w standardowych kosmetykach do pielęgnacji okolicy oczu ( 15 ml ). I bardzo dobrze, bo skoro już inwestujemy w drogi kosmetyk to chcemy, by starczył nam jak najdłużej.
Przydatność od otwarcia – 6 miesięcy. Kosmetyk przetestowany oftalmologicznie. Dostaniecie go w sprzedaży w perfumeriach Sephora. Producent zaleca stosować go rano i/lub wieczorem na oczyszczony kontur oczu. Należy delikatnie go rozsmarować i wklepać.
Moja opinia:
Wy już doskonale wiecie, że jeśli chodzi o bardzo drogie kosmetyki to podchodzę do nich z dużą rezerwą. Wielokrotnie przekonałam się, że płacimy tylko za markę i ładne opakowanie. Oczywiście są wyjątki i pierwszy produkt marki Eisenberg jaki przetestowałam również do nich należy. Ok, jest luksusowo, ale …
Po pierwsze lubię, gdy marki stawiają na nowe technologie, dzięki którym skuteczność preparatu jest jeszcze większa. Formuła Trio-Moleculaire to połączenie trzech, działających w synergii molekuł. Za działanie regenerujące, a zarazem złuszczające odpowiedzialne są enzymy. Trawią i eliminują martwe komórki, które są przyczyną powstawania matowej, szarej cery. Dodatkowo poprawiają przyswajalność składników aktywnych oraz gwarantują lepszą jakość ścianek komórkowych. Cytokiny są kluczowymi cząsteczkami do komunikacji komórkowej i są przekaźnikami wiązania peptydowego. Działają na receptory innych komórek, aby wywołać wiele reakcji życiowych. Cytokiny zawarte w produktach Eisenberg są ekstrahowane z mleka. Dzięki nim struktura skóry jest zoptymalizowana, poprawia się jej wygląd i jędrność. Biostymuliny, pochodzące ze świeżej tkanki młodych pędów bukowych, stymulują natlenienie komórek, a także syntezę kolagenu i elastyny, co gwarantuje napięcie i elastyczność.
Po drugie skład. Nie da się ukryć, iż jest ciekawy i znajdziemy w nim moje ulubione peptydy, o których skuteczności opowiadałam Wam wiele razy. Do tego kofeina, znana ze swoich właściwości drenujących. Nie ma parabenów i nie ma też substancji zapachowych, a przez to też preparat mogą stosować osoby z bardzo wrażliwą skórą wokół oczu.
I jeszcze jeden plus. Ze względu na swoją lekką konsystencję postanowiłam stosować ten krem-żel w porannej pielęgnacji. Nakładałam go codziennie rano przez ostatnie dwa miesiące. Bywały takie dni, gdy moje oczy były bardziej podpuchnięte i wtedy wkładałam krem do lodówki na kilka minut, a następnie aplikowałam nieco większą warstwę, następnie robiłam delikatny masaż i pozostawiałam preparat do wchłonięcia. Cudowny kompres i idealny drenaż pobudzający z rana. Co więcej?
Po pierwszych dwóch tygodniach zauważyłam, że skóra jest mniej zaczerwieniona, bardziej ukojona i lekko nawilżona. Tutaj muszę jeszcze dodać, że ten kosmetyk stanowi rewelacyjną bazę pod korektor. Nic się nie „rolluje”, nic się nie waży, nie ma mowy o podkreśleniu zmarszczek. Po kolejnych dwóch tygodniach odniosłam wrażenie, że skóra jest bardziej rozświetlona i lepiej napięta. A najprzyjemniejszy komplement otrzymałam kilka dni temu od bliskiej mi osoby, która wykonywała mi makijaż, a mianowicie iż okolica wokół oczu jest bardziej nawilżona niż wcześniej i zupełnie inaczej zachowuje się na niej korektor. To chyba coś znaczy 😉
Co widzę dziś? Dziś zmarszczki są zmniejszone. Sińców nigdy nie miałam, a obrzęki? Obrzęki pojawiają się sporadycznie i są spowodowane zmęczeniem lub też dużą ilością wypłakanych łez. Na szczęście istnieje taki preparat, który bardzo fajnie sobie z nimi radzi 😉 Czy polecam? Tak! Jeśli macie więcej gotówki i szukacie dobrze nawilżającego, kojącego, niwelującego obrzęki kremu o żelowej konsystencji, który jeszcze w dodatku świetnie sprawdzi się pod makijaż to oczywiście TAK!
Na zakończenie zdradzę Wam ciekawostkę. Otóż marka przeprowadziła badania skuteczności owego kosmetyku na grupie 24 ochotniczek. Co się okazało? W opinii 83% ochotniczek produkt ma natychmiastowe działanie przeciwstarzeniowe i widocznie redukuje sińce oraz obrzęki. A 87% ochotniczek zauważyło wyraźne zmniejszenie zmarszczek.
XOXO




Tak opisałaś efekty, że zaczęłam nabierać na niego ochoty. Mam pod oczami wszystko: zmarszczki, cienie… Więc muszę mieć krem pod oczy, który będzie "współpracował" z korektorem. Dobrze, że napisałaś, jak to wgląda w tym przypadku.