
W ostatnim czasie mam fazę na maski wszelkiego rodzaju. Kiedy zobaczyłam, że w ofercie Yonelle pojawił się ten kosmetyk od razu wiedziałam, że musi być mój. Nie było innej opcji. Szczególnie, że jest to seria z egzosomami, które potrafią zdziałać cuda. Co więc zrobiłam? Gdy maska tylko wpadła w moje ręce od razu zabrałam się jej testowanie. Czy się zawiodłam? A może zakochałam? Jak myślisz?

Yonelle Trifusion Focus aktywnie odnawiający krem- maska – co to za kosmetyk?
Zacznijmy jak zawsze od obietnic producenta. Mamy tutaj biologicznie aktywny kosmetyk do szybkiej rewitalizacji skóry zmęczonej w każdym wieku, dojrzałej i bardzo dojrzałej, z widocznymi oznakami starzenia się. Został on zainspirowany regeneracyjną medycyną estetyczną, która daje spektakularne efekty odmłodzenia skóry. Rezultaty powinny pojawiać się w czasie, ale marka zwraca uwagę, że już po pierwszym zastosowaniu skóra staje się wyraźnie wygładzona , nawet o 27%! Widoczność porów zmniejsza się nawet o 40%!
Tutaj kupisz tę maskę – https://www.yonelle.pl/produkt/trifusion-focus-aktywnie-odnawiajacy-krem-maska/

Dlaczego ta maska jest tak wyjątkowa?
Marka postawiła na kompleks molekularnej odnowy komórkowej o aktywności boostera reakcji naprawczych w skórze – egzosomy – BOOSTER NAD+ który stymuluje energię komórkową. Połączyła go ze złuszczającymi kwasami i enzymami, by zapewnić progresywną odnowę biologiczną skóry. Musisz wiedzieć, że ponadprzeciętną skuteczność kosmetyki Yonelle zawdzięczają technologii Nanodysków, czyli wykorzystaniu rewolucyjnych nośników składników aktywnych. Dzięki temu mamy wspomaganie wnikania składników aktywnych w skórę! I to jest też coś, za co uwielbiam markę! Technologia, patent farmaceutyczny i kosmetyczny, genialne połączenia substancji aktywnych i efektowność działania. Niech się teraz schowa ten, kto uważa, że to ściema. Dlaczego? Bo kompletnie nie wie o czym mówi i nie zna się ani na nowoczesnych technologiach, ani na chemii kosmetycznej, a tym bardziej na skórze!
Polecam przeczytać – https://cococollection.pl/2020/02/27/yonelle-medifusion-cbd-forte-recovery/

Sprawdźmy skład tego kosmetyku!
Nie da się ukryć, że jest on dość obszerny. Oczywiście na początku widzimy wodę, a następnie mamy substancje bazowe, w tym emolienty i glicerynę oraz kwas glikolowy. Po tych substancjach widzimy olej z awokado, filtrat z fermentacji owoców dyni przez bakterie Lactobacillus, kwas fitowy, argininę, wyciąg ze słonecznika, ceramid NG, glukonolakton, lecytynę, maltodekstrynę, witaminę C w formie SAP, peptydy takie jak Acetyl Hexapeptide – 8, Palmitoyl Tripeptide – 38, Palmitoyl Hexapeptide – 12, są widoczne egzosomy w składzie i jest hialuronian sodu. Na końcu widzimy konserwanty czy zapachy.
Polecam przeczytać o samych egzosomach – https://pbkom.eu/sites/default/files/artykulydo2012/EGZOSOMY_JAKO_JEDEN_Z%20ELEMENTOW_MIKROSRODOWISKA.pdf
Kolejna ciekawa praca – https://pbkom.eu/sites/default/files/artykulydo2012/BIOGENEZA_I_ZNACZENIE_EGZOSOMOW_W_KOMUNIKACJI_MIĘDZYKOMORKOWEJ….pdf
Zerknij jeszcze tutaj – https://pimik.pl/egzosomy-w-medycynie-estetycznej/

Opakowanie, formuła, zapach!
No przecież nie mogło być inaczej – opakowanie jak zawsze piękne, kobiece, charakterystyczne dla marki. Na zewnętrznym kartoniku znajdują się wszelkie najważniejsze informacje. Wiemy, że po otwarciu mamy 6 miesięcy na zużycie kosmetyku. Uwaga, do maski dołączony jest różowy jadeit, który ma służyć do aplikacji preparatu lub też masażu twarzy. Widać jak Yonelle dba o każdy szczegół. Ok, to lecimy dalej. Konsystencja kremowa. Nie jest ani zbyt lekka, ani też zbyt gęsta. Jak dla mnie przypomina odrobinę kremowy, treściwy budyń w białym kolorze. Zapach? Luksusowy, kwiatowo – owocowy, wyczuwa się delikatną nutę gruszki w połączeniu z drzewem sandałowym. Nie utrzymuje się długo na skórze, ale umila pielęgnację.

Jak stosować ten kosmetyk?
To jest produkt przeznaczony do stosowania w wieczornej pielęgnacji na 2 sposoby. Albo jako krem na noc aplikowany 2-3 razy w tygodniu na twarz, szyję i dekolt omijając okolicę oczu. Albo jako maska bankietowa 2-3 razy w tygodniu lub według potrzeb na 20-30 minut. Po tym czasie zmywamy ją letnią wodą. Producent informuje nas, że może pojawić się delikatne szczypanie z powodu zastosowania kwasów. I co ważne, nie nakładamy kremu – maski, jeśli skóra jest uszkodzona czy podrażniona!
U kogo sprawdzi się Resurfacing Power Cream – Mask?
U każdego, bez względu na wiek czy płeć! Panowie nie będą mieli absolutnie problemu z zapachem, czy z konsystencją. Panie pokochają za efekty. Skóra sucha, odwodniona, zmęczona, poszarzała, mieszana, normalna, z rozszerzonymi porami, z lekkimi przebarwieniami, dojrzała – uwierz mi, zakochasz się w tym specyfiku!

Moje pierwsze podejście i pierwsze testy!
Ponieważ już znałam zarówno serum jaki i krem z tej serii postawiłam wysoko poprzeczkę. Kocham Yonelle , ale mimo mojej wielkiej miłości zawsze podchodzę obiektywnie do wszystkich testów. I ok, skład bardzo mi się podoba, technologia oraz cała otoczka, ale czy rzeczywiście zauważyłam jakieś efekty już po 1 zastosowaniu? Nałożyłam krem – maskę na noc, bez żadnego serum. Pięknie pracuje na skórze, wchłania się stopniowo. Stwierdziłam, że od razu idę na całość i zostawiam na noc. Co było rano? Skóra promienna, gładsza, lepiej napięta. Wygląda tak, jak po wielu godzinach snu, albo inaczej u osoby niesamowicie szczęśliwej! Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona!
Jak przebiegły kolejne testy?
Tak samo dobrze, a nawet lepiej. Za każdym razem, gdy nakładam ten produkt na noc, rano budzę się z wypoczętą skórą. Wyglądam dobrze. Jest naturalny blask, miękkość, nawilżenie, wygładzenie. Moim zdaniem jest to hit! Drogi, ale kolejna perełka na naszym rynku!
Podsumujmy!
Z tej serii znam już serum i krem, teraz maskę. Nie znam jeszcze kremu pod oczy i dostaję już pytania co o nim sądzę, ale do czasu, kiedy go nie przetestuję wypowiedzieć się nie mogę. Myślałam, że po pierwszych kosmetykach nic już mnie nie zaskoczy, a jednak. Marka zrobiła idealne zagranie. Bo … Wyobraź sobie, że łączysz serum i krem w jednym produkcie. Otrzymujesz silne, intensywne działanie, po które sięgasz tylko 2-3 razy w tygodniu, albo bankietowo. Wydajność w takim przypadku jest znacznie większa, mimo iż sam kosmetyk ma tylko 55 ml pojemności. Cena wysoka, ale masz tutaj totalną bombę. I gdybym dziś miała wybrać jeden kosmetyk z tej serii to zdecydowanie bym postawiła właśnie na krem – maskę! Genialny kosmetyk! Serio i gorąco Ci go polecam!
XOXO
autor tekstu – kosmetolog Anita Kobus – to nie jest post sponsorowany!

Cześć, mam na imię Anita i oprowadzę Cię po świecie kosmetyków.
Z zawodu jestem kosmetologiem i od dawna interesuję się skórą, dobrze dobraną pielęgnacją, ale też kosmetykami. Lubię testować nowości i sprawdzać ile z obietnic producenta rzeczywiście jest prawdą.
Na moim blogu znajdziesz nie tylko recenzje i opinie o kosmetykach. Jest tutaj znacznie więcej!
Jeśli jeszcze Ci mało koniecznie sprawdź mój Instagram oraz kanał na You Tube – COCO COLLECTION – COCO POLECA



To brzmi bardzo fajnie
wiem, wiem 😉
Hej hej kochana bardzo zaciekawiłaś mnie tym produktem na pewno będę miała go na oku pozdrawiam i życzę Miłego dnia ♥️
Super 🙂 Mam nadzieję, ze będziesz zadowolona z tej maski 😉