Im dłużej poznaję kosmetyki marki MOLIV, tym szybciej się zakochuję. Widzę, jak wspaniale działają na moją skórę i jakie dają efekty. Dlatego też dziś przedstawiam Ci kolejny produkt. Dziś czas na odżywczy krem do twarzy.
MOLIV – odżywczy krem do twarzy – poznajmy ten kosmetyk.
Na początek kilka słów od producenta. Zacznijmy od tego, że jest to kosmetyk z aktywnymi probiotykami o wyjątkowej formule 3P, która ma dostarczać skórze pro-, pre- i postbiotyków. Dwufazowy krem, składający się z fazy probiotycznej i kremowej. Jego zadanie to poprawa nawilżenia nawet o 17%, odbudowa bariery hydrolipidowej, zmniejszenie przeznaskórkowej utraty wody o 29%, łagodzenie, natłuszczenie, odżywienie i wzmocnienie naturalnego mikrobiomu skórnego.
Jak stosujemy ten krem od MOLIV?
Możemy używać ten kosmetyk rano i/ lub wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy. Wyciskamy na dłoń jedną dozę kremu i mieszamy fazę probiotyczną z fazą kremową, a następnie delikatnie musimy go wmasować w skórę twarzy.
Dla kogo będzie to dobry kosmetyk?
Marka zaleca go dla osób ze skórę suchą, ale i normalną. Natomiast osobiście uważam, że będzie to wspaniały kosmetyk dla każdego, bez względu na wiek. Dlaczego? Nawet Ci, którzy mają skórę tłustą bywa, iż borykają się zaburzonym mikrobiomem, albo barierą hydrolipidową. Kolejny przykład – regeneracja po lecie, po wakacjach, czy nawet po zabiegach. Kiedy dostrzegamy, że brakuje skórze nawilżenia, staje się bardziej przesuszona. No i świetny skład …
To teraz sprawdźmy, co skrywa formuła tego kremu do twarzy.
W fazie probiotycznej mamy: estry masła Shea, emulgator, olej z awokado, kolejny emulgator, olej z nasion konopi, emolient, pochodna krzemionki, następny emolient, uwodorniony olej rycynowy, uwodorniony olej rzepakowy, żywe bakterie Lactobacilllus Plantarum, witamina E, olej z nasion słonecznika.
Natomiast w fazie kremowej mamy: bazową wodę, glicerynę, emolient, inulinę, olej ze słodkich migdałów, emulgator, kolejne 2 emulgatory, prebiotyk, emolient, puder z soku aloesu, masło Shea, wyciąg z alg, postbiotyk, hialuronian sodu, witamina E, kolejny ekstrakt z alg, następny postbiotyk, konserwant, emulgator, prebiotyk, zagęstnik, konserwant, regulator pH, 2 konserwanty i związki zapachowe.
Kilka ważnych informacji:
MOLIV to polska marka kosmetyczna stworzona przez naukowców. Na opakowaniu ( na kartoniku ) wszystkie naturalne składniki są oznaczone w INCI. Posiadają normy ISO. Nie ma w składzie żadnych substancji kontrowersyjnych, a pH to 4.8 – 5.0 i oczywiście kosmetyk jest przetestowany dermatologicznie. Nadaje się dla wegan.
Tutaj kupisz ten kosmetyk – https://molivcosmetics.com/produkt/odzywczy-krem-do-twarzy-z-aktywnym-probiotykiem/
Opakowanie, przydatność i co dalej…
I tu zaczyna się magia. Zacznę od zewnętrznego kartonika, na którym mamy wyszczególnione wszystkie najważniejsze informacje. Konsystencja kremu zamknięta jest w dwufazowym opakowaniu o pojemności 30 ml, ale nie trzeba się matrwić, że musimy każdą fazę wyciskać osobno. Oj nie. wystarczy nacisnąć raz, w jednym miejscu i z dwóch otworków w tym samym czasie i w takiej samej ilości wydobywają się formuły. Jedna jest bardziej olejowa, a druga kremowa. I tak, jak wspomniałam wcześniej należy je następnie ze sobą wymieszać, by dokładnie się połączyły. Przydatność od otwarcia – data na opakowaniu. Zapach? Ja go praktycznie nie czuję 😉
Polecam przeczytać – https://www.cococollection.pl/2025/07/21/moliv-serum-do-twarzy-z-probiotykami/
Dlaczego sięgnęłam po ten krem?
Po pierwsze, w mojej pielęgnacji nie może zabraknąć kosmetyków, które będą wzmacniały mój naturalny mikrobiom, dlatego też w tym temacie ufam tylko MOLIV. Po drugie, muszę również mieć takie produkty, które odżywiają i regenerują oraz działają na BHL. No i nie mogło być inaczej, tutaj musiał wkroczyć krem odżywczy. Zaczęłam testować go na początek w wieczornej pielęgnacji samodzielnie, później w połączeniu z serum, a następnie rano. I jakie były moje obserwacje?
Kiedy zaczęłam testować …
Czy spodziewałam się jakiś fajerwerków podczas stosowania tego kremu? Nie! Wiedziałam, że ma nawilżyć, zregenerować i odżywić skórę. Wiedziałam, że podczas jego stosowania moja skóra powinna zwyczajnie wyglądać dobrze. Miała być ukojona ( a posiadam wrażliwą cerę ). Krem miał być dopełnieniem wszystkich kroków pielęgnacyjnych jakie stosuję. Jakie było moje zdziwienie, gdy po 2 użyciach ( serio ) w wieczornej pielęgnacji, rano odniosłam wrażenie, że wyglądam lepiej. Skóra miękka, gładka i jakby nieco napięta. Zaczęłam się wtedy zastanawiać, czy to możliwe. Sprawdziłam opinie o kremie, które okazały się bardzo pozytywne. Dostałam nawet wiadomość na IG od mojej wspaniałej obserwatorki, a ona też zaczęła stosować ten produkt, że ma podobne obserwacje i sama nie wie, czy to możliwe. No i właśnie! Możliwe. Bo kto wprowadzi do pielęgnacji produkty zawierające żywe probiotyki i zobaczy „na własnej skórze” jaką one mają moc ten zrozumie.
Zwróć uwagę na konsystencję!
I jeśli teraz zastanawiasz się dlaczego w okresie letnim wspominam o kremie odżywczym to już Ci tłumaczę. Wydaje się, że tego typu preparaty mają najczęściej bardzo treściwe konsystencje. Ten krem taki nie jest. Kiedy połączymy ze sobą obie fazy i zaczniemy wmasowywać je w skórę okazuje się, iż na początku formuła jest nieco tłusta, póżniej przechodzi w lekką emulsję, nie jest ani gęsta, ani treściwa. I owszem, pozostawia delikatny film, który nie daje uczucia lepkości, obciążenia ani nadmiernej tłustości. Zastosowany w porannej pielęgnacji super sprawdza się jako baza pod makijaż i też dobrze łączy z różnymi SPF, które dodatkowo z nim testowałam. I teraz przejdę od meritum skoro już wiesz, jaką mamy konsystencję w tym kremie do twarzy. Wyobraź sobie, że wracasz z wakacji w ciepłym kraju, a Twoja skóra potrzebuje takiego działania. Po co sięgasz? Po ten specyfik. Albo widzisz, że wysokie temperatury, suchość w powietrzu, woda z basenu sprawiają, że skóra na Twojej twarzy jest właśnie teraz bardziej przesuszona to dlaczego nie sięgnąć właśnie po taki odżywczy krem?
Podsumujmy
Czy polecam? TAK! Dla kogo? Dla każdego? Kiedy? W każdym momencie, gdy czujesz, że skóra potrzebuje nawilżenia, odbudowy, regeneracji, wzmocnienia, nawet natłuszczenia i odżywienia. Czy możesz stosować rano? Tak! Nawet wieczorem, albo i dwa razy dziennie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Krem sprawdzi się o każdej porze roku i będzie wspaniałym dopełnieniem pielęgnacji. A jeśli już zdecydujesz się na zakup tego kosmetyku to możesz skorzystać z mojego kodu – COCO15 i otrzymasz na niego lub też na inne produkty MOLIV aż 15% zniżki.
XOXO
autor tekstu – kosmetolog Anita Kobus. Post powstał we współpracy z marką MOLIV.







